sobota, 31 stycznia 2015

Rozdzial 4

  Obudziłam się z mocnym bólem głowy. Lekko otwierając oczy spostrzegłam, że nie jestem u siebie w domu.. dziwne.. nie pamiętam wczorajszego dnia. Obok mnie leżał jakiś chłopak, ubrania leżą porozrzucane po podłodze.. co ja wczoraj zrobiłam ?! Chłopak odwrócił się z otwartymi oczyma.
-Leon?!
-Viola?! Co ty tu robisz ? -Spytał. Jak widać on też niczego nie pamięta.
-Wiesz sama nie wiem.. pamiętam tylko to, że wczoraj była moja 18 i wszyscy byli mocno upici..
-O rany.. dobrze, że moich rodziców nie ma w domu..
-Ojciec mnie zabije.. -posmutniałam. Leon przybliżył się do mnie i objął swoim ramieniem. Wtuliłam się w niego i czułam ciepło, które od niego bije. - Leon nawet jeśli to się wydarzyło to niech nic między nami nie zmienia..
-Uznajmy, że nic się nie stało. Teraz już wstawajmy, nie ma co tracić taki piękny dzień jak sobota.
-Leon.. dziś jest środa. Spóźnisz się do Studia. - Powiedziałam , a Leos zaczął biegać jak opętany po pokoju, lecz na nic to się zdało.
-Albo.. dziś sobie odpuszczę Studio i spędzę dzień z moją ukochaną..
-Z twoją ukochaną kołdrą i poduszką? -Spytałam gdy znów wskoczył do łóżka.
-Chodziło mi o ciebie, ale kołdra i poduszka też nie są złe. -Wzięłam poduszkę w ręcę i rzuciłam nią w Leona. -Aa.. to tak chcesz pogrywać.. -przysunął się do mnie i zaczął całować, nie ukrywam, podobało mi się to, bo nie oberwałam poduszką. Oderwaliśmy się od siebie po kilku minutach, które minęły jak chwilka. Wstałam i poszłam do łazienki się ubrać. Gdy wyszłam zobaczyłam Verdasa w kuchni gotującego coś.
-Uu mój kochany Leoś kucharzem.
-Bardzo śmieszne.
-No nie złość się. -Podeszłam do niego i pocałowałam w usta. Nigdy z nikim nie byłam tak szczęśliwa jak z Verdasem. Violetta Verdas, brzmi świetnie. Leon kazał mi pójść do jadalni i tam na niego czekać, więc zrobiłam według rozkazu. Usiadłam na jednym  z krzeseł. Poczekałam chwilkę i moim oczom ukazał się mój chłopak z dwoma talerzami w rękach. Śmiać mi się chciało, gdy widziałam jego udającego kelnera, ale powstrzymałam się od tego, by nie zrobić  mu przykrości. Kochany jest. Tak się stara. Po zjedzonym śniadaniu Leon powiedział, że razem ze mną pójdzie do mojego domu, żeby gdyby coś wziąść winę na siebie. Nie chciałam skę zgadzać, ale wiem, że i tak pójdzie. Doszliśmy do mojego domu w miarę szybko.
-Violu wszystko będzie ok. -Pocieszył mnie. Wiem jakie piekło może wyrządzić mój ojciec. Dobrze, że z Angie są razem, bo tylko Angie potrafi opanować mojego ojca. No dobra wchodzimy.
-Chyba nikogo nie ma.. -powiedziałam do mojego towarzysza.
-Bierz rzeczy i idzieny.
-Co? Leon gdzie?
-Nie pozwolę, żeby twój ojciec cię traktował no wiesz... no tak.. wiesz o co chodzi. Będziesz mieszkać u mnie, rodzice napewno się zgodzą, gdy powiemy im wszystko. Oni zrozumieją, że twój ojciec na nic ci nie pozwala. A teraz chodźmy zabrać twoje rzeczy. -Poszliśmy w stronę mojego pokoju. Leon naprawdę się stara. Co ja bym bez niego zrobiła? Tylko nie chce mi się wierzyć w to, że on chce, żebym z nim zamieszkała. I że jego rodzice się zgodzą. No przekonamy się. Gdy weszliśmy do mojego pokoju wyjęłam walizkę i szybko spakowałam jakieś ubrania. Wiem, że on będzie się przejmował, ale jego PEŁNOLETNIA córka niczego złwgo nie robi. Tylko się "przeprowadzam". Leon jak ja cię kocham! To jest ten jedyny, ten ideał. Tylko jedna wada jest w nim taka, że mnóstwo dziewczyn się za nim ugania, no ci taki przystojniak ma powodzenie u dziewczyn, a wybrał akurat mnie. Co za zaszczyt!
-Leon kocham cię.
-Violu ja ciebie bardziej.
-Oj nie, ja bardziej. Ale teraz lepiej się zbierajmy, bo jak mój ojciec wparuje, to obydwoje będziemy mieć przechlapane. -Wyszliśmy powoli z mojego pokiju. Przy okazji zabrałam pamiętnik i dwa albumy. Jeden pusty a drugi ze zdjęciami rodzinnymi. Pusty.. po co mi pusty? Po to, żeby napełnić go zdjęciami z najlepszycj chwil u boku mojego ukochanego. Wyszliśmy wolno z domu. Na szczęście nikogo nie było. Mój tata pewnie pojechał załatwiać interesy, Olga jest na zakupach a Ramallo zamiast zajmować się interesami, szpieguje Olgę. No cuż taka rodzina. No ale koniec końców wyszło na dobre. Gdyby moja mama tutaj była, napewno by nie dopuściła do tego, że nasza rodzina aż tak się popsuła. Relacje mamy o wiele gorsze,no ale nic na to nie poradzę. Teraz mam nowego członka rodziny, Leona, który zrobi dla mnie wszystko jestem pewna.
  Francesca:
 Jestem w Studiu i próbuję skomponować tą piosenkę na "projekt Angie". Jakoś nie mogę się skupić. Co chwilę coś mnie rozprasza. Wiem, że te rady Angie są słuszne, ale ja nie mam żadnej motywacji. A od Cami nie będę ściągać. Piosenka jak chce to do mnie przychodzi i tyle. A może muszę zmienić nastawienie do tego wszystkiego ?  Nie sądzę, tyle pozytywnych rzeczy się stało w ostatnim czasie.. Viola wróciła a ja teraz spotykam się z Marco. On jest moim chodzącym ideałem, dziś mamy się spotkać w parku. Ciekawe co zaplanował? Francesca ogarnij się !.. skarciłam się w myślach. Muszę napisać piosenkę.
  Cami:
 Wrażenia po wczoraj? Było odlotowo! Wszyscy co prawda byliśmy upici równo, ale zabawa była przednia! Leon i Viola zasługują na siebie. Może ja też kiedyś znajdę swojego księcia z bajki?

No hej! Jak wam się podoba rozdział 4? Proszę o opinię w komach. Viola i Leon szaleją xD.
Do nastepnego!

piątek, 30 stycznia 2015

Rozdzial 3

 Obudzily mnie promienie slonca wdzierajace sie przez okno do pokoju. Otworzylam oczy i podnioslam sie do pozycji siedzacej. Wzielam do reki telefon, odblokowalam - 5 nieodebranych wiadomosci od Leona, Fran, Cami, Angie i Maxiego.. ciekawe po co wszyscy pisali..? Zajzalaam do pierwszej wiadomosci, byla od Leosia <3
Od Leon <3 :
 Witaj Violu. Wszystkiego najlepszego! Niech te urodziny  beda jednymi z najlepszych! Kwiatki dla mojej ukochanej. Spojz w prawo.
 Spojzalam w prawo, byla tam moja szafka nocna a na niej staly kwiaty. Czerwone roze.
Do Leon <3 :
Kochany jestes! Kwiaty sa wspaniale! Kocham cie Leos <3
Od Leon <3 :
Swietnie! Widzimy sie pozniej, teraz mam lekcje w Studiu. Wpadne po lekcjach <3 kocham.
 Zaczelam odpisywac moim pryjaciolom i Angie. Wszyscy napisali mi zyczenia. Pamietali. A ja sama zapomnialam o moich urodzinach.
 Po odpisaniu wzielam z szafy ubrania i poszlam do lazienki. Odswiezylam sie, ubralam, uczesalam oraz zrobilam lekki makijaz. Po wykonanych czynnosciach poszlam jeszcze na  chwile do pokoju, wzielam karteczke od Fran do reki.
-Viola, przyjdz jutro do mnie o 15. Francesca. -Przeczytalam na glos. Usmiechnelam sie pod nosem. Wyszlam z pokoju i udalam sie do jadalni na sniadanie. -Czesc wszystkim ! -powiedzialam siadajac przy stole.
-Witaj corus. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
-Dziekuje.
-Violetta. Chcialbym ci cos powiedziec.
-Slucham? -powiedzialam rozkoszujac sie smakiem tostow z dzemem.
-Ja i Angie... ja i Angie jestesmy para! -powiedzial.
-Tato naprawde ? Gratuluje wam! Szczescia! -Powiedzialam. To chyba najlepsze co moglo mnie spotkac. Po skonczonym sniadaniu poszlam do pokoju. Przysunelam keyboard do lozka, podlaczylam do pradu. Usiadlam na lozku i zaczelam grac i spiewac. Siedzialam tak przez pol godziny, ale troche mi sie to znudzilo. Dziwne to.. zawsze kochalam grac na instrumentach.. a teraz jakos.. jakos to minelo. Weszlam przez tableta na czat. Leon jest dostepny.
-Hej Misiek ! <3 ladnie to tak na lekcji na czacie siedziec?
-Czesc kochanie. Oj tam, i tak zaraz przerwa. Wszyscy mowia tylko o jednym. Projekt Angie.
-Leon.. ja wiem, ze to dziwne, ale jeszcze wczoraj chcialam wrocic do Studia, lecz dzisiaj..
-Viola.. wszyscy ciebie tutaj potrzebujemy. Moze po prostu musisz sie przyzwyczaic.
-Przyzwyczaic ? Do muzyki?
-No wiesz.. najwyrazniej te 10 miesiecy oduczylo cie kontaktu z muzyka.
-Wolalabym nie. Przeciez ja zawsze byylam za pan brat z muzyka. Ona jest wszedzie, nawet gdy jej nie ma.
-Tak masz racje. Kochanie, bede u ciebie o 14.45. Zyli za okolo 15 minut. A teraz zegnam mloja ukochana.
-Do zobaczenia Leon. - wyszlam z czatu. Troche mi to nie pasuje, o 15 mam byc u Fran.. no dkbra cos kreca, ale wszystkiego sie niedlugo dowiem. Przynajmniej mam taka nadzieje.
 Czekalam na mojego ksiecia w salonie. Minelo te 15 minut jak z platka. Ktos zadzwonil do drzwi. Otworzylam.
-Witaj sliczna.
-Czesc Leon.
-Teraz idziesz ze mna.
-Em.. Leon ja mialam isc do Fran.
-A myslisz, ze gdzie idziemy? Chodz, bez gadania. -Po okolo 15 minutach doszlismy na miejsce. Leon zatrzymal mnie jeszcze przed domem mej przyjaciolki. -Violu odwroc sie na chwile. -jak poprosil, tak zrobilam. Czujam jak przyklada cos do mojej szyji. Byl to wisiorek. Srebrny z napisem "Violetta"
-Leon..! Dziekuje! Jest sliczny..!- chlopak przyblizyl sie do mnie, pocalowal mnie lekko w usta.
-Nie.. ma.. za.. co.. -mowil pomiedzy pocalunkami.
-Kocham cie.
-Violu lepiej juz wejdzmy, bo mnie Francesca ukatrupi. -Zasmialismy sie. Weszlismy do domu Fran. Cisza..
-Em.. Leon, tu jej chyba nie ma..
-Wszystkiego najlepszego! - Wyszli  z ukrycia moi przyjaciele. Rozsypywali serpentyny, skladali zyczenia, dawali upominki. Kochani sa, pamietali.
-Dziekuje wam..! -Powiedzialam. Ledwo co moglam wydusic z siebie jakiekolwiek slowo.
-Kochana, to z okazji powrotu i twoich urodzin. W koncu 18 ma sie tylko raz!
-Feliz cumpelaños amiga! - podszedl do mnie Fede. Przytulilam go. Leos chyba zazdrosny. Oj tam, w koncu Fede to tylko przyjaciel.
Ta impreza jest swietna! Tylko brak mi dzis jednej osoby.. mojej mamy. Tak jak mowila Fran, osiemnastke ma sie tylko raz. Podeszlam do "bufetu" czyli do stolu z jedzeniem i piciem. Slowo picie tu akurat oznacza drinki i tego typu napoje. Chyba niw powinnam, jak tata ode mnie poczuje alkohol to mnie z domu wurzyci.
 Wachajac sie siegnelam po kieliszek i nalalam do niego troche napoju. W koncu to moja 18. Gdy on konczyl 18 lat to tez pewnie pil. Nawet sie nie spostrzeglam kiedy zawartosc kieliszka zniknela.
-ey ! Co wy na to zeby zagrac w butelke ? -spytala Cami.
-Gramy! -krzyknelam. Bylam juz lekko upita.. ale sie tym nie przejmowalam, bo kto normalny przejmowalby sie ze jest pijany?
-Viola ty krecisz pierwsza.- oznajmila mi Fran. Pokrecilam lekko butelka.
-A wiec Cami. Prawda czy wyzwanie?
-Hm.. prawda.
-Powiedzszczerze co czujesz do wiesz kogo. -Puscilam jej oczko. Chodzilo o Maxiego. Tak nam mijal wieczor. Po jakims czasie wszyscy bylismy upici, a wiec nikt z nas nie zachowywal sie po ludzku.

Jak nowy rozdzial?
Nikt nie skomentowal z czego bardzo mi przykro,lecz moje dobre serce kazallo mi dkdac rozdzial. XD
Mam wielka nadzieje, ze tym razem beda komki.
Do nexta ;D
Jula ;>

Rozdzial 2

 Nastepny dzien 5 minut przed lekcjami.
 Angie:
"Dziwne, ze Viola nie chciala nikonu powiedziec o tym, ze wrocila. Ale moja talent aktorski + telefon do Violi chyba duzo zdziala." Pomaslalaam. Uczniowie byli juz w sali, no prawie wszyscy bo nie bylo Leona, Gery, Broadwuey'a. Chwycilam swoj telefon i zadzwonilam do siostrzenicy.
-Witaj Violu! Jak w Madrycie? - spytalam. Myslalam, ze wie o co chodzi.
-Angie? Przeciez jestem juz w domu. O co chodzi? Aaa.. Angie, masz przechlapane.
-Tez cie kocham Violu. Ale ty naprawde wrocilas?
-Tak.
-Violu widzimy sie pozniej, wstapie do was po lekcjach. Trzymaj sie kochana! Do zobaczenia. - i sie rozlaczylam. Ta rozmowa co orawda wygladala troche dziwnie, no ale trudno.
-Angie..? -Zaczela Fran.
-To prawda.. -Ciagnela Cami.
-Ze Viola wrocila? -Dokonczyl Maxi. Widac, ze dzieciaki sie dobrze dogaduja.
-Och dzieciaki.. jest juz od wczoraj. Przyjechala na stale! -Bylam podekscytowana,chociaz i tak wiedzialam, ze moja ukochana siostrzenica jest juz od wczoraj. Czuje sie teraz jak male dziecko, ktore dostalo wymarzona zabawke.
-Angie, a powiedziala ci ze przyjdzie albo cos..? -Spytala Cami. W tej samej chwili wszedl Leon.
-Byc moze..
-Angie..! Prosze powiedz !
-Nie ma tego dobrego. W swoim czasie sie przekonacie. A tym czasem zajmijmy sie glownym tematem lekcji. A wiwc tak. Dzis bedziemy zajmowac sie projektem na piosenke. Kazdy z was ma napisac piosenke. Macie termin do hm... do 15 wrzesnia!
-Co?! Tak krotko?
-Macie 13 dni. Jak teraz zaczniecie, potem bedzie juz tylko z gorki. Macie jakas motywacje do dzialania? Na przyklad ty Cami, co powoduje to, ze piszesz piosenke?
-No biore kartke i dlugopis, i zaczynam pisac..-nie zrozumiala pytania. Sa w chmurach. Wszyscy.
-Jaka masz motywacje?
-Zawsze mysle, ze ta piosenka, moze byc wystawiona na przedstawieniu, albo ze po napisaniu tej piosenki cos osiagne.
-Dobrze Cami. Tym macie sie poslugiwac. Wezcie teraz wszystcy kartke i dlugopis. Napiszcie tekst ktory was motywuje. -Odczekalam 5 minut i znowu zaczelam mowic.- A wiec jaki tekst napisalas Fran?
-Angie.. przepraszam nie moge sieskupic..
-No dobrze. Ale to by ci pomoglo. Dobrze teraz opisze wam jak ma wygladac ten nowy projekt. A wiec tak. Napiszecie  tekst piosenki na 15 wrzesnie, drugiego terminu nie ma ! Po tem wszystkie teksty maja trafic do mnie. Jezeli ja zatwierdze tekst, bedziecie mogli zaczac pisac muzyke. A teraz koniec lekcji. Idzcie do auli, zaraz Antonio ma cos oglosic.-lekcja sie skoncyla. Udalam sie do auli, gdzie byl juz Antonio i reszta uczniow.
-Dzieciaki sluchajcie mnie uwaznie! Za miesiac organizujemy trase koncwrtowa!
-Naprawde Antonio?
-Tak, beda tam wasze nowe piosenki, oraz i te ktore nie dawno napisaliacie.

Vilu:
Zdecydowalam, jednak pojsc do Studia. Obawiam sie troche tego, ze na mnie naskocza. Zwlaszcza Ludmila. Ale trudno, jakos dam rade!
-Tato, wychodze! -Krzyknelam i wyszlam. Wolno poszlam sciezka prowadzaca do Studia po 5 minutowym spacerze trafilam na miejsce. Nikogo z moich przyjqciol tutaj nie bylo , musza byc w srodku. Wolnym, ale to bardzo wolnym krokiem weszlam do Studia. Pierwsza osobe jaka napotkalam, byla Angir.
-Violu, czyli przyslas.
-Taak, ale nie wiem ile tu zostane. Czy oni nie sa n mnie obrazeni?
-No co ty?- poczulam jak ktos podchodzi mnie od tylu, Angie gdzies poszla a ja sie odwrocilam. Przede mna staly Cami i Fran.
-Violetta! -Rzucilam sie im na szyje. Tak za nimi tesknilam!
-Tesknilam..
-My tez! - Leon pojawil sie przed nami.
-Vio.. Vio.. Violetta?! -Zawolal.
-We wlasnej osobie! -Odpowiedzialam.
-To.. to ty, naprawde ?!
-Leon chyba nie mam klona.
-To my idziemy golabeczki.-powiedziala Cami, Fran dala mi jakas karteczke. Schoealam  ja do kieszeni.
-Violu, tesknilem.
-Ja tez.
-Violetta mam pytanie i w kkncu moge ci je zadac. Mianowicie: bedziesz moja dziewczyna..? -spytal. Zdziwilo mnie yp. My jezszcze nigdy nie byliamy razrm, bylismy tylko najlepszymi przyjacolmi.
-Leon..-zrobilam mine zbitego psa, zeby bylo wiarygodniej. - z przykroscia musze powiedziec ze... - nie zdarzylam dokonczyc.
-Rozumiem...
-Ze sie zgqdzam ! -Dokonczylam.Chlopak podszedl do mnie blizej, poszedlismy na bok. Objal mnie w talii i pocalowalismy sie namietnie. Usmiechnelam sie w duchu. On jest taki.. delikatny, romantyczny.
-mrr.. golabeczki ! - to byla Cami. One juz wiedza?! Odskoczylismy od siebie jak poparzeni.
-Droga Cami, czy wiesz, ze nie przeszkadza sie nowej parze ?- powiedzial moj kochany Leos.
-Hm.. nie znqm takiej zasady. A wlasnie, Viola przeczytalas kareczke ?
-Nie zdarzylam. Moj ksiaze mnie zajal. -Zasmialismy sie.
-Uu.. dopiero co zostaliscie para, a juz tak sobie slodzicie. Chodzmy do Resto.
-Idziemy! -Doszlismy po 10 minutach, Fran juz tam byla. Leos juz jest chyba zazdrosny. Widac, ze patrzy sie na mnie jak dziecko na wymarzona zabawke. Kocham go!... Viola ogarnij sie! Skarcilam sie w myslach.
-Viola... Viola..! -Mowila Cami machajac mi przed oczami.
-Jestem.. Obecna! zyje- wszyscy wychuchli smiechem ,a ja nie wiedzialam o co chodzi
-Och ci zakochani..
-Cami a jak ci sie uklada z Maxim? -Zapytalalam. Cami sie zaczerwienila.
-em.. z Maxim? Je... jestesmy.. przyjaciolmi..! -Probowala sie tlumaczyc, lecz ja i tak wiem ze cos sie kroi.-rozmawialismy tak kilka godzin. Te 10 miesiecy, nadrobione. Wieczorem sie rozeszlismy. Leos odprowadzil mnie do domu.
-O nie! -krzyknelam.
-Violu co sie stalo?
- na smierc zapomnialm, ze Angie miala przyjsc !
-Kotek, jest dopiero 18, jeszcze pogadacie. - chlopak przyblizyl sie do mnie, i lekko musnal moje usta. Aww.. jak ja go kocham! Poszlam do srodka donu, wczesniej zegnajac z moim ksieciem z bajki. W srodku czekala Angie i moj tata. Cala w skowronkach podeszlam do nich.
-Vilu co ty taka.. zadowolona? -Spytala Angie.
-Leon.. Le.. Leos..-jakalam sie, bo tata byl przy mnie i balanm sie powiedziec.
-Violu nie martw sie, nie bede zly.-powiedzial moj tata.
-Leon i ja jestesmy razem!,
-Coo?! Violetta! -Zaczal krzycEc moj ojciec.
-German.. chodz na slowo.-poszli. Ja udalam sie do mojego pokoju. Przebralam sie w pizame, bylam bardzo zmeczona dzisejszym dniem, dostalam sms od Leona. "Dobranoc kochanie. Do jutra <3" och.. jaki on kohany! Odpisalam mu i poszlam spac.


Wyczekany 2 rozdzial!
Czekaliscie ?
Mam nadzieje. ;>
A teraz maly szantarzyk
3 komy -> 3 rozdzial !
Jula ;>

sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 1

Vilu:
 Jak tylko weszłam do domu, Olga zaczęła mnie ''dusić''.
-Maleńka..! Jak ja za tobą tęskniłam! Zrobiłam twoje ulubione ciasto czekoladowe. Jak ci minął lot? Nie bałaś się? Były turbulencje ? Chodź do kuchni mi wszystko opowiesz! - Cała Olga. Rozgadana jak zawsze. Tak za nią tęskniłam!
-Olga spokojnie, przecież ci nigdzie nie ucieknę. Pójdę do siebie do pokoju odpocząć. Później wam wszystko opowiem.-Powiedziałam to i biorąc mój bagaż udałam się do mojego pokoju. Położyłam się na łóżku, byłam juz wyczerpana. Lekko przymknęłam oczy i zasnęłam.
 "Szłam przez korytarz Studia. Nikt na mnie nie zwracał uwagi. Zauważyłam Leóna.
-León! Tutaj jestem! -Zawołałam do niego.
-Violetta?! Czego ty tu chcesz ! Nie miałaś być w Madrycie?!-Krzyczał na mnie, nie poznaję go...
-Ale.. León.. -Pobiegłam szybko do jednej z sal. To była sala od muzyki. Nagle wparowały tu Cami i Fran.
-Cześć.. Jesteś tu nowa? -Spytała Fran. One mnie nie pamiętają ?!
-Nie pamiętacie mnie?! To ja Violetta!-Powiedziałam. Teraz tylko słyszę głoś który wypowiada moje imię."
-Violetta..! Violu! Pobudka!-Otworzyłam oczy. Ujrzałam znajomą mi twarz. Podniosłam się i krzyknęłam z radością słyszalną w moim głosie.
-Angie! Jak ja za tobą tęskniłam! Co ty tu robisz? Przecież nikomu nie mówiłam, że przyjeżdżam...
-Taak, no ale gdyby nie twoja kochana ciotunia, nie powiedziała nic twojemu ojcu to być już nigdy tu nie wróciła..
-Angie! Dziękuję Ci!
-nie ma za co kochana! Och.. Jak za tobą tęskniłam.-Obydwie miałyśmy łzy w oczach. Przytuliłyśmy się mocno. Po 15 minutach zdecydowałyśmy przejść się na spacer. Chodziłyśmy po parku. Tym naszym ulubionym... Była tutaj też ta ławka.. Ta NASZA ławka, gdzie po raz pierwszy pocałowałam się z Leónem.
-Violu o czym tak myślisz? Jesteś tutaj nieobecna.
-Myślę o Cami, Fran, Maxim.. Tęsknię za nimi. Nie widziałam ich 10 miesięcy, a na dodatek nie chcą ze mną rozmawiać.
-To nie prawda! Jak wyjechałaś, w Studiu zapanował chaos, zupełny chaos. Nikomu się nie chciało pracować, brak nam było twojej radości, uśmiechu, wsparcia. Wszystkim brak było chęci do działania. Mam pomysł, może sprawdzimy czy są w Studiu?
-Nie, Angie lepiej nie. Pewnie jeszcze pogorszę sytuacje.
-No to może jutro na zajęciach ogłoszę, że wróciłaś?
-Nie wiem, Angie naprawdę nie wiem. Chciałabym się z nimi zobaczyć, porozmawiać, chcę, żeby było tak jak kiedyś. Lecz już nic nie naprawię. Są na mnie źli, bo nie powiedziałam im, że się przeprowadzam. Ale to nie tak jak oni myślą. W ten sam dzień co się dowiedziałam, że wyjeżdżam to wyjechałam. I nie było czasu, tak po prostu ojciec mnie wywiózł. - Mówiłam jak najęta, nie wiem po co skoro Angie wszystko rozumie. Tylko, że Angie to nie są wszyscy. - Wiesz.. Śniło mi się dziś coś takiego: poszłam do Studia, chciałam zobaczyć moich znajomych. Spotkałam Leóna.. wszystko mi wypominał, pytał po co tu wróciłam.. A potem spotkałam się z Cami i Fran, one mnie w ogóle nie pamiętały! To okropne Angie!
-Violu.. Nie zadręczaj się, to był tylko sen. W śnie nikt ci krzywdy nie może zrobić, to było tylko na podstawie twoich myśli. To był wytwór wyobraźni.
-Wiem, ale jeżeli tak jest naprawdę? Że oni o mnie zapomnieli? Że jak się pojawię, bez uprzedzenia to albo będą mi wypominać, albo nie będą mnie pamiętać?
-Violu.. Daj już spokój z tym, oni tacy nie są, nigdy by o tobie nie zapomnieli.-Angie ma rację, powinnam sobie odpuścić. Nawet jeśli o mnie zapomnieli, myślę, że mi wybaczą. Po godzinnym spacerze wróciłyśmy do domu.

No i jak 1 rozdział? Nie miałam pomysłu na dalszy ciąg, ale jutro powinnien się pojawić 2 rozdział.
Miałego czytania ! :>

Prolog

Vilu:
"Zaczął się wrzesień. Chciałabym móc powiedzieć, że idę zaraz do Studia, ale nie mogę.. Aktualnie tata wywiózł mnie do Madrytu. Znaczy, 10 miesięcy temu.. Już kiedyś tu mieszkałam, ale nic nie pamiętam. Nie wiem zupełnie gdzie jestem...
 Co do Angie to została w Buenos Aires. Co do Fran, Cami i reszty przyjaciół, odwrócili się ode mnie.. A dlaczego? Bo nie powiedziałam im o tym, że się wyprowadzam. Ale to wszystko działo się tak szybko, że nie miałam czasu aby im to powiedzieć. Teraz dałam im spokój, bo wiem, że i tak kiedyś mi wybaczą za ten błąd.. Pierwszy tydzień był najgorszy. Dzwoniłam po kolei do każdego z nich, ale mieli wymówki, że nie chcą ze mną rozmawiać. Bardzo mnie to boli, ale nie mogę cofnąć czasu."
 Do mojego pokoju wtargnął tata a ja od razu oczyściłam się z wszelkich myśli.
-Violu...-Zaczął.
-Co Violu?! Zachciało ci się gadać?!
-Ale Violetta..
-Co Violetta?! Nie wybaczę ci tego! Przez ciebie straciłam przyjaciół i co najokropniejsze, straciłam Angie! Cieszysz się?! Nie obchodzi mnie co ty o tym myślisz, ale wracam do Buenos Aires.
-Violetta, daj mi dojść do słowa. Razem wracamy...
-Wychodzę!-Miałam dość kłótni z tatą. Wyszłam się przewietrzyć. Poszłam w stronę parku, nie był on zbyt dużo, ale dosyć ładny. "Z jednej strony cieszę się, że wracam, ale z drugiej nie, bo tata musiał zrozumieć to dopiero wtedy jak już było za późno.. " Pomyślałam i usiadłam na zielonej ławce tuż przy drzewie kwitnącym różowymi kwiatami. "Jak tu pięknie.. Szkoda tylko, że León nie może tego zobaczyć.." Chociaż w Buenos Aires jest podobne miejsce, tu mi się bardziej podoba. Jest tak cicho, spokojnie.. Ptaki śpiewają, ludzie przechadzają się ścieżką, są zadowoleni. To jest takie jakby odchylenie się od rzeczywistości. Mam nadzieję, że tata już kupił bilety...

W tym samym czasie Cami.
" W końcu wrzesień! Czas iść do Studia!" Myśląc to, ubierałam swoją ulubioną kurtkę jeansową, wzięłam w rękę torebkę i wyszłam prosto w stronę Studia. "Ciekawe czy coś się zmieniło przez wakacje?"
 Aula:
-Fraaan! Tutaj! - Krzyczałam do swojej przyjaciółki, żeby zauważyła, gdzie stoję. Podeszła do mnie.
-Witaj kochana! Tęskniłam!..-Powiedziała przytulając się do mnie. W tej samej chwili na główną scenę Studia, wszedł Antonio i Pablo.
-Dzieciaki, Pablo został powiadomiony o niezwykłym wydarzeniu, które ma mieć miejsce już niedługo.
-O co chodzi?!-Zaczęliśmy wykrzykiwać i zrobił się niezły hałas.
-Cisza!-Uspokoił nas Pablo.-Tego dowiecie się już niedługo.. A teraz rozejdźcie się do sal lekcyjnych.

Około 3 godziny później. Violetta.
"Właśnie stoję na lotnisku. Czekam na samolot. Tata się zgodził wrócić już dzisiaj. Znowu te całe zmiany strefowe... Szczęście, że w ogóle chciał." Po chwili ogłoszono, że samolot jest gotowy do lotu. Razem z tatą wsiedliśmy i zajęliśmy swoje miejsca. Dziwnie będzie lecieć i cofać czas. I to o równo 4 godziny. Żeby się nie nudzić wzięłam ze sobą swoją mp3. Podczas lotu czułam jak samolot się trzęsie. Moje myśli podczas lotu.. myślałam, że się rozbijemy, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca i dotarliśmy szczęśliwie do Buenos Aires...



I jak ? Podoba się prolog? ;3
Czekam na komki. ;D
Tak wgl jestem Jula, mam 13 lat i koffam Leonette <3.
1 rozdział zaraz zacznę pisać :D //Jula