piątek, 30 stycznia 2015

Rozdzial 3

 Obudzily mnie promienie slonca wdzierajace sie przez okno do pokoju. Otworzylam oczy i podnioslam sie do pozycji siedzacej. Wzielam do reki telefon, odblokowalam - 5 nieodebranych wiadomosci od Leona, Fran, Cami, Angie i Maxiego.. ciekawe po co wszyscy pisali..? Zajzalaam do pierwszej wiadomosci, byla od Leosia <3
Od Leon <3 :
 Witaj Violu. Wszystkiego najlepszego! Niech te urodziny  beda jednymi z najlepszych! Kwiatki dla mojej ukochanej. Spojz w prawo.
 Spojzalam w prawo, byla tam moja szafka nocna a na niej staly kwiaty. Czerwone roze.
Do Leon <3 :
Kochany jestes! Kwiaty sa wspaniale! Kocham cie Leos <3
Od Leon <3 :
Swietnie! Widzimy sie pozniej, teraz mam lekcje w Studiu. Wpadne po lekcjach <3 kocham.
 Zaczelam odpisywac moim pryjaciolom i Angie. Wszyscy napisali mi zyczenia. Pamietali. A ja sama zapomnialam o moich urodzinach.
 Po odpisaniu wzielam z szafy ubrania i poszlam do lazienki. Odswiezylam sie, ubralam, uczesalam oraz zrobilam lekki makijaz. Po wykonanych czynnosciach poszlam jeszcze na  chwile do pokoju, wzielam karteczke od Fran do reki.
-Viola, przyjdz jutro do mnie o 15. Francesca. -Przeczytalam na glos. Usmiechnelam sie pod nosem. Wyszlam z pokoju i udalam sie do jadalni na sniadanie. -Czesc wszystkim ! -powiedzialam siadajac przy stole.
-Witaj corus. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
-Dziekuje.
-Violetta. Chcialbym ci cos powiedziec.
-Slucham? -powiedzialam rozkoszujac sie smakiem tostow z dzemem.
-Ja i Angie... ja i Angie jestesmy para! -powiedzial.
-Tato naprawde ? Gratuluje wam! Szczescia! -Powiedzialam. To chyba najlepsze co moglo mnie spotkac. Po skonczonym sniadaniu poszlam do pokoju. Przysunelam keyboard do lozka, podlaczylam do pradu. Usiadlam na lozku i zaczelam grac i spiewac. Siedzialam tak przez pol godziny, ale troche mi sie to znudzilo. Dziwne to.. zawsze kochalam grac na instrumentach.. a teraz jakos.. jakos to minelo. Weszlam przez tableta na czat. Leon jest dostepny.
-Hej Misiek ! <3 ladnie to tak na lekcji na czacie siedziec?
-Czesc kochanie. Oj tam, i tak zaraz przerwa. Wszyscy mowia tylko o jednym. Projekt Angie.
-Leon.. ja wiem, ze to dziwne, ale jeszcze wczoraj chcialam wrocic do Studia, lecz dzisiaj..
-Viola.. wszyscy ciebie tutaj potrzebujemy. Moze po prostu musisz sie przyzwyczaic.
-Przyzwyczaic ? Do muzyki?
-No wiesz.. najwyrazniej te 10 miesiecy oduczylo cie kontaktu z muzyka.
-Wolalabym nie. Przeciez ja zawsze byylam za pan brat z muzyka. Ona jest wszedzie, nawet gdy jej nie ma.
-Tak masz racje. Kochanie, bede u ciebie o 14.45. Zyli za okolo 15 minut. A teraz zegnam mloja ukochana.
-Do zobaczenia Leon. - wyszlam z czatu. Troche mi to nie pasuje, o 15 mam byc u Fran.. no dkbra cos kreca, ale wszystkiego sie niedlugo dowiem. Przynajmniej mam taka nadzieje.
 Czekalam na mojego ksiecia w salonie. Minelo te 15 minut jak z platka. Ktos zadzwonil do drzwi. Otworzylam.
-Witaj sliczna.
-Czesc Leon.
-Teraz idziesz ze mna.
-Em.. Leon ja mialam isc do Fran.
-A myslisz, ze gdzie idziemy? Chodz, bez gadania. -Po okolo 15 minutach doszlismy na miejsce. Leon zatrzymal mnie jeszcze przed domem mej przyjaciolki. -Violu odwroc sie na chwile. -jak poprosil, tak zrobilam. Czujam jak przyklada cos do mojej szyji. Byl to wisiorek. Srebrny z napisem "Violetta"
-Leon..! Dziekuje! Jest sliczny..!- chlopak przyblizyl sie do mnie, pocalowal mnie lekko w usta.
-Nie.. ma.. za.. co.. -mowil pomiedzy pocalunkami.
-Kocham cie.
-Violu lepiej juz wejdzmy, bo mnie Francesca ukatrupi. -Zasmialismy sie. Weszlismy do domu Fran. Cisza..
-Em.. Leon, tu jej chyba nie ma..
-Wszystkiego najlepszego! - Wyszli  z ukrycia moi przyjaciele. Rozsypywali serpentyny, skladali zyczenia, dawali upominki. Kochani sa, pamietali.
-Dziekuje wam..! -Powiedzialam. Ledwo co moglam wydusic z siebie jakiekolwiek slowo.
-Kochana, to z okazji powrotu i twoich urodzin. W koncu 18 ma sie tylko raz!
-Feliz cumpelaños amiga! - podszedl do mnie Fede. Przytulilam go. Leos chyba zazdrosny. Oj tam, w koncu Fede to tylko przyjaciel.
Ta impreza jest swietna! Tylko brak mi dzis jednej osoby.. mojej mamy. Tak jak mowila Fran, osiemnastke ma sie tylko raz. Podeszlam do "bufetu" czyli do stolu z jedzeniem i piciem. Slowo picie tu akurat oznacza drinki i tego typu napoje. Chyba niw powinnam, jak tata ode mnie poczuje alkohol to mnie z domu wurzyci.
 Wachajac sie siegnelam po kieliszek i nalalam do niego troche napoju. W koncu to moja 18. Gdy on konczyl 18 lat to tez pewnie pil. Nawet sie nie spostrzeglam kiedy zawartosc kieliszka zniknela.
-ey ! Co wy na to zeby zagrac w butelke ? -spytala Cami.
-Gramy! -krzyknelam. Bylam juz lekko upita.. ale sie tym nie przejmowalam, bo kto normalny przejmowalby sie ze jest pijany?
-Viola ty krecisz pierwsza.- oznajmila mi Fran. Pokrecilam lekko butelka.
-A wiec Cami. Prawda czy wyzwanie?
-Hm.. prawda.
-Powiedzszczerze co czujesz do wiesz kogo. -Puscilam jej oczko. Chodzilo o Maxiego. Tak nam mijal wieczor. Po jakims czasie wszyscy bylismy upici, a wiec nikt z nas nie zachowywal sie po ludzku.

Jak nowy rozdzial?
Nikt nie skomentowal z czego bardzo mi przykro,lecz moje dobre serce kazallo mi dkdac rozdzial. XD
Mam wielka nadzieje, ze tym razem beda komki.
Do nexta ;D
Jula ;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz