wtorek, 3 lutego 2015

Prolog

Vilu:
Nastąpił wrzesień. Czeka na mnie trudny rok. Znowu muszę cię wybić, być ponad wszystko, bo rodziców obchodzi tylko sława, popularność i pieniądze, a nie uczucia ich dzieci. Ja i mój brat Fede próbujemy się od nich odciąć, ale trochę marnie nam to wychodzi. W tym roku spróbuję być sobą, znaleźć przyjaciół którzy zrozumieją. W szkole mamy przewagę. Ale za to wszyscy nas unikają. Nazywają nas "trójeczką idiotów" po za mną i Fede jest jeszcze Ludmiła. Jest dla nas wyrozumiała. I to bardzo. Pomaga nam we wszystkim. Rodzice się nawet cieszą, że się z nią przyjaźnimy, bo jej mama Priscilla, jest wielką śpiewaczką operową. Nasza mama Maria i jej razem występują, razem jeżdżą w trasy. A ojcowie prowadzą interesy. To wszystko nie ma sensu. Rodzice Luśki po za tym, że prowadzą interesy to interesują się życiem Lu, pozwalają jej na co chce. A nasi ustawiają nas pod własne dyktando. Mamy jeszcze młodszą siostrę Anę, mała  sweet czterolatka. Chronimy ją przed tym, żeby ona nie wpadła w sidła rodziców. No więc tak wygląda nasze życie, tylko, że codzień jest coraz gorzej.
-Federico! Violetta! W tej chwili wyłaźcie z pokoi i marsz do szkoły! Chyba nie chcecie stracić swojego stanowiska! - Krzyknęła nasza matka.
-Idziemy, nie pali się!! -Wrzasnęłam z wnętrza pokoju. Wzięłam plecak i wyszłam z pokoju. Pożegnałam się z Aną i poszłam do garażu. Wsiadłam do jednego z 4 samochodów. No tak, bogata rodzina ma aż cztery auta. Wystarczyły by tylko  2 ale oni się uparli, żeby wszyscy mieli swoje. Fede zjawił się chwilę po mnie. Otworzył pilotem bramę, wsiadł i pojechaliśmy.
-Federico.. obiecaj mi, że w tym roku będzie lepiej. -Pytałam się mu to co roku. Bliźniacza dusza mnie rozumie.
-Vilu, co roku mnie pytasz i co roku jest tak samo. Nigdy nie dadzą nam spokoju.
-Wiem, ale trzeba chociaż spróbować. Może zamieszkalibyśmy z Luśką. Zabralibyśmy do niej Anę. Jakoś by to było.
-Jej rodzice przyjaźnią się z naszymi. Gdybyśmy uciekli z domu do niej to jej rodzice powiedzieli by wszystko naszym. Więc.. sama wiesz. -Posmutniałam. Wiem, że to nie wypali, ale trudno. Trzeba wymyślić co innego. Po pięciu minutach dojechaliśmy pod budynek szkoły. Zaparkowałam auto, wzięliśmy plecaki i wysiedliśmy. Nie pewnym krokiem poszliśmy w stronę szkoły. Kiedy weszliśmy poczułam wzrok wszystkich spoczywający na nas. Podeszliśmy do tablicy ogłoszeń i sprawdziliśmy w której klasie jesteśmy i z kim. Jesteśmy razem z Luśką w 3a. Każdy rok w tej budzie jest dla mnie koszmarem. Lecz czuję się pewniej w towarzystwie moich przyjaciół, czyli Fede i Lu.
 Pierwsza lekcja, to lekcja wychowawcza. Naszą wychowawczynią jest Angie Camesa. Jest nawet spoko. Weszliśmy do sali. Uff.. podwójne ławki. Będę siedzieć z Federico jestem pewna.
-Dzień dobry! Nasza pierwsza wychowawcza! Cieszycie się? No więc na razie usiądźcie gdzie chcecie. Zaraz was pousadzam i tak będziecie siedzeć na każdej lekcji nie tylko na wychowawczej. -Zajęliśmy z Fede najlepsze miejsca. Czyli te na samym tyle, żeby nauczyciele nie zauważyli, że ściągamy itp. Luśka usiadła z przodu. Według niej chociaż jedna osoba z elity musi być z przodu. -Dobrze. A teraz was pousadzam. -Mówiła Angie. Pousadzała najpierw innych ale w końcu przyszła kolej na nas. Żaden nauczyciel nie ma na nas siły. -Castillo. Bliźniaki Castillo, co z wami zrobić. Hm.. Dobra, już wiem. Federico ty usiądziesz z..Francescą. A ty Violetta. Z Leonem. Bez gadania. -że co?! Ja mam z nim siedzieć?! To idiota! Przecież jak matka się o tym dowie..
 Usiadłam z tym Leonem, lecz nie podobało mi się to. Ja i Fede mamy taką samą średnią w klasie. Jest to najwyższa średnia. Ci nauczyciele to.. każdy jest taki sam, okrutny i niesprawiedliwy. Zadań masę nam dają i oczywiście dlatego, że mamy największą średnią to są dla nas bardziej surowi.
 Lekcja wychowawcza to jeszcze jakoś minęła, ale matma to był koszmar.
-Te Casta daj spisać. -Co chwilę mówił tak do mnie Verdas.
-Gęba na kłódkę. Nie dam, bo się nie nauczysz fajtłapo. Gdybyś należał do elity to może...-Powiedziałam. Nie odczepił się.
-Ekhem..! Verdas! Castilo jak macie jakiś temat do podzielenia się z nami to słuchamy.
-Przepraszam pani profesor, tłumaczyłam temu nieudacznikowi zadanie. -Wyjaśniłam.
-Violetta, nie każ mi stawiać uwagę w pierwszy dzień szkoły!
-Niech se pani stawia.. -szepnęłam. Na moje szczęście nie usłyszała. Nie dostałam tej uwagi. Ale mało by brakowało. Wiem, że w taki sposób nic nan z tego naszego plany nie wyjdzie, ale trudno.
 Następne lekcje minęły tak w miarę. Wróciliśmy do domu razem z Fede. Pierwszy dzień uważam za nieudany. Ale nie będę chwalić dnia przed zachodem słońca.

I jak? Podoba się nowa historia? Wredna Vilu i Fede chcą się zmienić. Ciekawe co na to Ludmi. Przekonacie się już nie długo, ale dopiero wtedy gdy będzie tu choćby jeden komentarz. To chyba nie tak dużo napisać jedno słowo.
Jula ;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz