Francesca:
Idę przez park dążąc do celu, który wyznaczył mi Marco. Pięc minut chodziłam w kółko nie mogąc znaleźć Marca. Ale po jakimś czasie ujrzałam mojego chłopaka siedzącego na kocu z gitarą w rękach. Zaszłam go od tyłu i zasłoniłam oczy.
-Zgadnij kto to!
-Hm.. moja ukochana Fran? -Odstawił gitarę, odwrócił się do mnie i lekko musnął moje usta. Marco to ten jedyny <3.
-Podoba ci się tutaj? -spytał.
-Jest przepięknie. Kwiaty, ptaki, ten cały krajobraz. Mogę tu siedzieć godzinami.
-Jest jeszcze jedna niespodzianka.. Francesca.. moi rodzice powiedzieli, że się przeprowadzają do większego domu, ale tego w którym teraz mieszkamy niesprzedają i..
-I..?
-Powiedzieli, że możemy się tam wprowadzić. Co ty na to? - Zaniemówiłam. On jest świetny !
-Jestem za! - Krzyknęłam. On jest boski. Będę mieszkqć z Marco!!
-To kiedy się przeprowadzasz ? -Spytał.
-Jak najszybciej! Kocham cię Marco!
-Ja ciebie bardziej! - Marco wstał, wziął mnie na ręcę i biegł gdzieś przez chwilę. Zatrzymał się przy jeziorze. Była tam para łabędzi i łódka. - Chodź. - Wziął mnie za rękę wcześniej stawiając na ziemi. Wsiadliśmy do łódki. O dziwo była tam gitara. Marco się postarał. Płynęliśmy tak chwilkę aż nie dopłynęliśmy na środek jeziora. Marco wziął w ręce gitarę i zaczął grać piosenkę, której nie znam. Była piękna. Nim obejrzałam musieliśmy wracać, bo lunął deszcz. Padało niesamowicie mocno, a my jedyni przez ulicę biegliśmy. Marco zatrzymał się, chwycił mnie za nadgarstek, żebym ja też się zatrzymała. Przybliżył do siebie i pocałował namiętnie swymi ciepłymi ustami. Kocham go, za to jak się stara, chodzący ideał! Trwaliśmy tak złączeni przez kilka minut, lecz deszcz zaczął padać jeszcze mocniej. Weszliśmy razem do domu Marca cali przemoczeni. Rodziców chłopaka w domu nie ma, więc ze spokojem mogliśmy robić co nam się żywnie podoba. Kiedyś u Marca zostawiłam ubrania więc chłopak dał mi e i poszłam się przebrać. Mmarco był w swoim pokoju, ustawiał coś w telewizorze. Chyba włączy jakiś film.
- A więc co oglądamy? -Spytałam.
-Hm.. mam tu 4 filmy: komedia, coś romantycznego, horror albo jakiś głupi film, którego jeszcze nie oglądałem. Co wybierasz? - Spojrzał na mnie prosząco, żebym wybrała horror.
-Dobrze Marco, niech ci będzie.
-Yeah! - Krzyknął a ja się zaśmiałam. Oglądaliśmy go, lecz co chwilę przybliżałam się do Marca, żeby się do niego przytulić. Niektóre momenty były tego warte. Nie ukrywam, że nawet mi się to podobało, ale Marco jeszcze bardziej.
Camila:
Super, deszcz pada, Viola jest z Leonem, Fran z Marco a ja sama w domu. Ehh.. czemu ja jeszcze nie znalazłam swojej drugiej połówki? Byłam już z Broadwueyem, i z Sebą, ale z Broadwueyem mi nic nie wyszło, byliśmy o siebie zazdrośni. Aż za bardzo. A Seba? Seba wyjechał. Tęsknię za nim, bo z nim było mi najlepiej. Niczego już nie naprawię. Ale może kiedyś Seba wróci? Z moich przemyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Za nimi stał...
Violetta:
Dzień z Leonem był.. wspaniały. Wprowadziłam się do niego. Jego rodzice faktycznie nie mają nic przeciwko. Teraz razem siedzimy u niego w pokoju i oglądamy jakiś denny film. Ciekawa jestem, kiedy mój ojciec zacznie wydzwaniać. Och.. jak na zawołanie. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Chwyciłam go w rękę i odeszłam kawałek w kąt pokoju, żeby móc spokojnie porozmawiać. Sprawdziłam kto dzwoni. Tata.
-Violetta, gdzie jesteś?! W tej chwili wracaj do domu!
-Tato jestem już pełnoletnia! Zapomniałeś? Mieszkam teraz z Leonem, i nie wrócę za żadne skarby! - Rozłączyłam się. Podeszłam do Leona, usiadłam koło niego.
-Coś się stało..? - Spytał zmartwiony.
-Ojciec dzwonił. Kazał mi do domu wracać.
-Przecież jesteś pełnoletnia, nie rozumiem, dlaczego twój tatusiek, tak cię traktuje. Ale nie przejmuj się. Teraz jesteś ze mną. Tu ci będzie lepiej.
-Dziękuję Leon.
-Nie ma za co kochanie.
-Leon słyszałeś nowostkę?
-Jaką?
-Mój tata i Angie są parą.
-Na serio? - Udał zdziwionego.
-Tak. Tylko ona potrafi go opanować. Uzupełniają się. Trochę to głupie, ale jak wezńną ślub, to moja ciotka zostanie moją mamą. - Zaśmiałam się.
-Chyba przestało padać. Idziemy gdzieś? - Puścił mi oczko. Niewiem o co chodzi. - Violu, mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia. - Spojrzałam na nirgo pytająco. Uśmiechnął się. Myślałam, że chce pójść ze mną do klubu, do jakiegoś kina, może nad jezioro albo do Studia a on: - Violu, moi rodzice zdecydowali, że kupią nam dom. - To zdanie mnie zszokowało. Przecież, dopiero co zostaliśmy parą.
-Leon na prawdę?
-Tak. Już go widziałem. Jest duży ogród, w środku ogromny salon i mnóstwo pokoi. Cieszysz się?
-Jasne, że tak! Leon kocham cię!
-Za co? - Spytał i się uśmiechnął.
-Za wszystko. Za to, że jesteś, że tak się starasz.
-A jak powiem, że ja cię kocham bardziej?
-To ci nie uwierzę. - Zaśmiałam się. On wstał, wziął mnie na ręce i wyszedł, a raczej wybiegł z domu. Wsiedliśmy na jego motor. Jechaliśmy z 10 minut. Kiedy dotarliśmy, zorientowałam się, że jestem pod domem Marco. -Leon, kotek co my tu robimy?
-Ten dom obok domu Marca jest nasz. Chodź. - Dom był ogromny. Podobny do tego, w którym mieszka mój tata.
-Leon skąd twoi rodzice mieli na to pieniądze? Przecież on wygląda jak dom za miliony. Musieliście chyba z 5 razy wygrać w lotka.
-Nie.. moim rodzicom się powiodło w tym roku. Już od dawna wiedziałem, że kupią mi dom, byle bym im nie przeszkadzał. A że już ze sobą mieszkamy, to postanowiłem, że ten dom będę dzielić z tobą. Z moją jedyną. - Uśmechnęłam się do niego. Nie dość,że będę mieszkać z nim, to na dodatek obok Francesci! Jak ja go kocham! Weszliśmy do środka, faktycznie ogromny salon, ogród też wielki i masa pokoi. Tu jest przepięknie!
-Dziękuję Leon.
I jak? Marcesca i Leonetta mieszkają po sąsiedztwie.
Podoba wam się taki zwrot akcji?
Będzie jeszcze takich mnóstwo.
Jak myślicie, kto stał za drzwiami gdy Cami je otworzyła? Ja biorę się do pisania a wy komentujcie!
Do następnego!
Jula ;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz